Pyrkon 2015
Pyrkon 2015

Pyrkon… event, na który każdy cosplayer (i nie tylko) czeka caluśki rok. Druga Era już po raz piętnasty udowodniła, że zna się na rzeczy i potrafi wyczarować wspaniałą imprezę na europejskim poziomie. Moc atrakcji, nieprzebrane tłumy entuzjastów fantastyki i olśniewające stroje na każdym kroku – raj na ziemi! Jeśli jesteście ciekawi, jak zaprezentował się Pyrkon z perspektywy cosplayera to rozsiądźcie się wygodnie – trafiliście pod właściwy adres.

11188167_1099264870089500_2397383364070116996_n

(zdjęcie z oficjalnej strony Pyrkonu na facebooku)

Moja opowieść zaczyna się w piątek o godzinie czternastej. Właśnie mniej więcej o tej godzinie doczłapałam się do kolejki po odbiór akredytacji (umazana farbą, bo jak każdy szanujący się cosplayer, kończyłam strój do ostatniej chwili) i chociaż ta z początku odstraszała rozmiarem to zanim się obejrzałam, byłam już na terenie Targów. Na swój pierwszy cel obrałam łazienkę, żeby jak najszybciej wskoczyć w strój i już jako Arielka rzuciłam się w wir pyrkonowych atrakcji.

S1053239

(Dzięki uprzejmości Cyan Hearth)

Pierwszy dzień konwentu nie był zbyt intensywny (poświęciłam go głównie na rekonesans po halach i spotkania ze znajomymi), więc nie będę się na jego temat zbytnio rozpisywać. Myślę jednak, że warto wspomnieć o jednym punkcie piątkowego programu, który (przynajmniej dla mnie) był punktem absolutnie obowiązkowym. Mowa tu oczywiście o panelu Shappi – ” Cosplayer w branży gier komputerowych”. Nikomu, kto chociaż raz uczestniczył w jakiejkolwiek atrakcji prowadzonej przez Shappi, nie trzeba mówić, że było zacnie – profesjonalizm, humor i spora garść przydatnych informacji – trzy razy TAK. Prowadząca podzieliła się z nami swoim doświadczeniem w pracy cosplayerki, ujawniła jasne i ciemne strony tego zawodu oraz odpowiedziała na pytania uczestników i udzieliła rad początkującym. Kto nie był, niech żałuje!

11163766_360198094178230_7922787089837687957_n

(Foto. Konwenty Południowe)

Sobota była dla mnie testem wytrzymałości – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Jeśli komuś z was wpadnie do głowy cosplayowanie z małymi dziećmi, niech liczy się z tym, że chociaż daje to mnóstwo frajdy i satysfakcji, to jest to przedsięwzięcie wymagające tytanicznej pracy (z czego najmniejsza jej część to tworzenie kostiumów). Ale zacznijmy od początku. O siódmej rano razem z moimi smoczkami i Kacprem wygramoliliśmy się z domu i pojechaliśmy na próbę – maluchy dały radę, ale żeby uniknąć buntu podczas występów, odesłałam je na drzemkę (i dziękuję za to starym i nowym bogom). W towarzystwie mojego sztandarowego mogłam przejść się po hali jako Jedyna Prawdziwa Królowa… i tak aż do pleneru, na którym miałam ogromną (choć krótką)przyjemność współpracować z Adrianem z Foto Czarny. Sesja trwała… 7 minut (to chyba jakiś nowy rekord!). Dzieciaki wróciły do mnie na rundę jury o 17:30.

10956466_544297122376192_4240111314926321867_n

Wszystko pięknie ładnie, ale wyobraźcie sobie moją minę kiedy sędziowie oglądali astaporski bicz, a nagle podlatują moje kochane smoczusie z niewinnym „a dlaczego przy tej łapce nie ma paluszka”, „o i tutaj też”. Zonk. Rzucanie tym diabelstwem na próbie nie było dobrym pomysłem… no ale za to nasza fotka z rundy ma najwięcej like’ów (hehe).

Czas do naszego występu dłużył mi się niemiłosiernie… dzieciaki ze zniecierpliwienia dostawały szajby (Diabolino z zaplecza… nie znam Twojego imienia, ale będę Cię wielbić aż po kres moich dni! Twój brokat również!), ale za to zrobiły furorę podczas krótkiego obchodu po halach… serce matki się raduje. Moje maleństwa zwróciły nawet uwagę Sylwestra Wardęgi, który zrobił sobie z nami fotkę przyprawiając mnie o palpitacje pikawy. To był dobry dzień. Występ pamiętam, jak przez mgłę… było głośno i Shappi się uśmiechała, więc chyba było okey.

10411888_925649244145639_8281426664212228758_n

(Foto. Piotr Derkacz)

Niestety maluchy nie dałyby rady dotrwać do końca Maskarady, więc nagrodę za wyróżnienie odebrałam ja, przygarniając tym samym kilka fantów dla siebie, bo PyrSklepik nie obfitował w gadżety dla dzieci.

Zostając jeszcze na chwilę przy sobocie – warto zaznaczyć, że nie tylko sam konkurs był atrakcyjny dla twórców kostiumów. Na stosiku SciFi Universal (pawilon 7a) można było zrobić sobie zdjęcie w kamerze 360°, a LG zorganizowało własny konkurs, na który zapraszały wspaniale wystrojone cosplayerki – Issabel i Violet.

W niedzielę umierałam z bólu – nogi odmawiały mi posłuszeństwa, więc snułam się po halach jak zombie-Lyanna i modliłam się o wygodne łóżko. Humor poprawił mi wywiad z Wojtkiem z Gildii Gier Komputerowych, przeprowadzony na naprawdę wysokim poziomie (info już wkrótce) oraz spotkanie z ekipą Rextorn Metalwork, która stworzyła dla mnie diadem Starkówny. Po wyczerpujących trzech dniach zabawy, w końcu wróciłam do domu i mogłam trochę odpocząć.

Pyrkon zostawił po sobie bardzo miłe wspomnienie i ogromną zachętę na następny rok. Druga Era spisała się świetnie i wysoko podniosła poprzeczkę innym wydarzeniom tego typu. Organizacja Maskarady (z Zulą na czele) przerosła moje najśmielsze oczekiwania i mam nadzieję, że ludzie organizujący konkursy cosplayowe na innych konwentach wezmą z Pyrkonu przykład.

+++ super organizacja Maskarady

+ ciekawe wystawy

+ wcześniejsza akredytacja

+ więcej miejsca niż rok temu

– tylko dwa otwarte wejścia na Targi, w tym tylko jedno z możliwością zakupienia biletów

– zdecydowanie zbyt drogie jedzenie, bardziej opłacało się przyjść ze swoim

Ogólna ocena to mocne 12/10. Brawo Pyrkonie.

11137018_901752716548625_1793628831_n

Dodane przez: Anuszka 1 Komentarz
  • Wrocław Fantastyczny

    Czarny? 7 minut na cosplayera? Na pewno nie mówiłaś o godzinach? :)